Kazanie ks. proboszcza podczas Mszy na zakończenie roku 2015

  2016-is-Coming   „Na początku było Słowo A Słowo było u Boga, I Bogiem było Słowo… Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami…”

     Te słowa z Ewangelii św. Jana witają nas każdego roku w świątyni w ten ostatni wieczór mijającego odcinka czasu, który nazywamy rokiem.

    Odchodzący rok zmusza człowieka, a tym bardziej chrześcijanina, do refleksji i zastanowienia. Jaki był? Czy należy tylko do nieodwracalnej przeszłości, czy też będzie rzutować na moją przyszłość? Dlatego te ostatnie godziny starego roku zmuszają nas niejako do zadumy nad sensem czasu.

   Człowiek naszego stulecia ma więcej czasu, bo  medycyna przedłuża ludzkie życie. Ale czy naprawdę człowiek współczesny posiada więcej czasu? Może to nie człowiek posiada więcej czasu, ale raczej czas posiadł bardziej człowieka? Większość ludzi najmniej czasu ma dla Boga. Tak często brakuje nam czasu dla najbliższych. Wielu twierdzi, że musi go mieć dla siebie. Tymczasem – czy istotnie mamy czas dla siebie? Chyba tego czasu najbardziej nam brak.

     Przychodzimy tu – do świątyni, do Pana czasu i naszego ziemskiego przemijania. Do Pana wieczności, aby spojrzeć na znajdujący się już za naszymi plecami rok i zapytać Go w modlitwie – czy dobrze ten czas spędziliśmy. Czy przeżyliśmy go tak, że przybliżył nas do szczęśliwej wieczności czy też od niej oddalił.

     Przypominają mi się dzisiaj słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, który często je wypowiadał. A były to słowa z zegara widzianego przez niego od dziecka z okna swojego rodzinnego domu w Wadowicach: „Czas ucieka, wieczność czeka”. I wcale nie są to słowa grozy choć brzmią jak przestroga. Ten, który w ich cieniu się wychował wcale nie był człowiekiem smutnym ani żyjącym w nie-teraźniejszym czasie. Podróżował samolotami, jeździł na nartach i prowadził samochód; śpiewał z młodzieżą i opowiadał dowcipy; umiał się cieszyć przyrodą. Czy był więc nienowoczesny i nierealny? Ale również modlił się i rozważał. Pokazał jak można cieszyć się teraźniejszością oraz myśleć i dążyć do wieczności.

     Mamy w domu ścienny kalendarz z którego codziennie zrywaliśmy kartkę. Czyniliśmy tak przez cały rok, nie przejmując się tym, że sta­wał się coraz cieńszy. Dzisiaj została w nim tylko jedna kartka. Ostatnia. Zerwiemy ją dziś wieczorem i powiesimy na ścianie nowy kalen­darz. Czy z tego nowego zerwiemy do końca wszystkie kartki? Nikt z nas tego nie wie.

     Bezpowrotnie mi­nęły wszystkie dni odliczane kartkami. Kartki wrzuciliśmy do kosza na śmieci lub do ognia. A co się stało z dniami? Były dni dobre. Udało nam się w minionym roku zrobić wiele dobrego: podchowaliś­my dzieci w rodzinie, wykonaliśmy zaplanowaną pracę, były dobre oceny w szkole… Ale były też dni złe, które pozostawiły po sobie niepokój sumienia, żal… Szkoda, że powiedzieliśmy to słowo, że miała miejsce ta kłótnia, ten grzech, ta zniewaga Boga, ta krzywda wyrządzona człowiekowi. Tak dobre jak i złe dni pozostały nam w sercu, w pamięci. I w pamięci Boga, u którego tysiąc lat jest jak jeden dzień a jeden dzień jak tysiąc lat, w pamięci Boga, który wynagradza dobro, a za zło karze.

        W ten ostatni dzień roku zebraliśmy się w tej świątyni na modlitwie, aby wyrazić naszą radość i dziękczynienie dobremu Bogu. Najpierw za dar życia, że mogliśmy cieszyć się pięknem otaczającego świata i radować kolejnymi porami roku.

      Klękamy z miłością i podziwem przed cudem rodzącego się życia. Dziękujemy za 45 dzieci, które w naszym parafialnym kościele przyjęły sakrament chrztu i w ten  sposób stały się dziećmi Boga.

   Przez troskę rodziców o dobre wychowanie, oparte na trwałych fundamentach wartości duchowych, ziarenko Bożego życia wyrosło w delikatny krzew wiary tak, iż inne dzieci, a było ich 48 – mogły przyjąć po raz pierwszy Jezusa w Eucharystii.

    Na początku drogi do dorosłego życia Kościół postawił kolejną ewangeliczna ofertę naszej młodzieży, jaką był sakra­ment bierzmowania, który przyjęli dziewczęta i chłopcy z gimnazjum w liczbie 57.  Praca z młodzieżą i dla młodzieży to podstawowy obowiązek rodziców, nauczycieli i nas wszystkich.

     Dziękujemy dziś Bogu za młode rodziny, szczególnie te, które w minionym roku przyjęły sakrament małżeństwa, a w naszej parafii było ich 18. Na barkach tych młodych ludzi spoczęła przed Bogiem i społeczeństwem wielka odpowiedzialność za życie drugiego człowieka, jego wychowanie i za wiarę.

    Nie może dzisiaj w naszym sercu zabraknąć miejsca dla ludzi chorych, zniedołężniałych, w podeszłym wieku. Przykuci do łoża boleści często bardzo cierpią. Przeżywają bezsenne noce i długie smutne dni. Przykry jest los chorych, których dotyka długa, nieuleczalna choroba. Aby ich wzmocnić, regularnie w każdy pierwszy piątek podążamy z posługą kapłańską, udzielając Komunii świętej, spowiadając i ubogacając sakramentem chorych.

      Dziękujemy zatem Bogu za dar zdrowia, że możemy się nim cie­szyć, może nie zawsze najlepszym, ale pozwalającym na pracę i na w miarę spokojne życie.

      Dzisiaj stają przed nami również zmarli. W ostatni dzień ro­ku czujemy się jak w Dzień Zaduszny. Przypominamy sobie ze smutkiem tych 38 osób, które w tym roku odeszły od nas na zawsze. Mo­że był to tato lub mama, brat czy siostra, może syn czy córka, znajomy bliższy lub dalszy. Może jeszcze w ubiegłym roku byli tu z nami w kościele na nabożeństwie dziękczynnym, a dziś po­zostało po nich puste miejsce.

          Dziś chcemy także dziękować Bogu za dobroć ludzką. Wielkim darem Boga jest wzajemne zaufanie i miłość. Mąż winien dziękować Bogu za żonę, żona za męża wierzącego i trzeźwego, rodzice za posłuszne dzieci, dzieci za rodziców, za dobrego przykładnego ojca, za kochającą matkę.

       Dziękujemy za obfite dary nadprzyrodzone otrzymane od Boga. Za wytrwanie w łasce uświęcającej, za pomnażanie jej przez Komunię świętą, za setki tych, którzy przy konfesjonałach uzy­skali dobro łaski uświęcającej, za 125 000 rozdanych Komunii świętych. Jakże trudno wyobrazić sobie parafię bez tych bezcennych darów otrzymanych w minionym roku!

     Był to jednocześnie czas dalszych prac i remontów w naszej parafii.

– Zostały dokończone prace przy kaplicy przedpogrzebowej: posadzka, nagłośnienie, katafalk z chłodnią, ławki, ołtarz; odprowadzenie wody i ułożenie kostki wokół kaplicy oraz zasadzenie krzewów

– Odnowiono i pomalowano figury w kaplicy św. Józefa oraz został zakonserwowany, odnowiony i wyzłocony ołtarz św. Józefa

– Zabezpieczono kominy na plebanii oraz pomalowano dach plebanii

   Tak wiele koniecznych prac mogło być wykonanych dzięki wielkiej życzliwości wielu. Wszystkim pragnę serdecznie podziękować. Niech Bóg będzie nagrodą i Jego błogosławieństwo w codziennym życiu.

    Szczególne podziękowanie kieruję do rodziny państwa Szall za ufundowanie witraża nad wahadłowymi  drzwiami wejściowymi do kościoła.

    Jeszcze raz dziękuję p. Józefowi Olejko – który jako majster budowy nadzorował całość prac przy kaplicy.

Dziś mamy jeszcze jeden obowiązek względem Boga. Otóż musimy sobie uświadomić, że w oczach Boga jesteśmy grzesznikami. Trzeba uko­rzyć się przed Bogiem, przeprosić Go za grzechy i zaniedbania. Przed Nim więc uklęknijmy z pokorą i wiarą i powiedzmy z głębi skruszonej duszy Przepuść, Panie, przepuść ludowi Twojemu, i nie bądź na nas zagniewany na wieki.

       Prośmy dziś Boga o przebaczenie, o odpuszczenie wszystkich grzechów, jakie popełniliśmy w kończącym się roku. Będzie nam na pewno lżej na duszy, gdy Chrystus pochyli się nad nami i wypowie słowa, jakie kiedyś kierował do ludzi nieszczęśliwych, obarczo­nych ciężarem win. Odpuszczają ci się twoje grzechy, idź i nie grzesz więcej.

Tego i nam najbardziej dziś potrzeba. W tych słowach jest nasza siła, nasza nadzieja i nasze zbawienie.

     Przed oczy Twoje, Panie, sprawy naszych rodzin, bliskich, parafii, Kościoła i Ojczyzny dziś przynosi­my. To też jest nasze dziedzictwo.

     Przeminął rok 2015. O rok jesteśmy starsi. O 1 rok jesteśmy bliżsi życia wiecznego. Odarł nas ten rok z niejednych wartości. A może te miesiące przymnożyły w nas wiele dobra i miłości? Jest za co dziękować Bogu. Jest Go za co przepraszać. A nade wszystko pokornie prosić: Święty Boże, Święty mocny, Święty a nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad światem całym.

Dekanalne spotkania przygotowujące do ŚDM

sdm-krak

ZAPRASZAMY NA CO MIESIĘCZNE SPOTKANIA MODLITEWNE W RAMACH PRZYGOTOWAŃ DO ŚWIATOWYCH DNI MŁODZIEŻY W 2016 ROKU.

KAŻDEGO 2-go DNIA MIESIĄCA O GODZ. 19.00 – ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU, A O GODZ. 20.00 MSZA ŚW, KTÓRĄ ANIMUJĄ GRUPY MŁODZIEŻOWE Z POSZCZEGÓLNYCH PARAFII DEKANATU SANOK II.

ZAPRASZAMY SERDECZNIE

Listopadowe zamyślenia

DSC_0028

Czas listopadowy, kiedy opadają liście z drzew połączony jest z nawiedzeniem cmentarza,a każdy krok mądrego człowieka po cmentarnej ziemi jest kazaniem. Ziemia ta mówi o kruchości i krótkości życia doczesnego, mówi o wartości cierpienia, które często poprzedziło odejście bliskich z tej ziemi, mówi o tajemnicy śmierci i o bólu rozstania. Trzeba tylko otworzyć serce, aby usłyszeć prawdę, którą kryje każdy cmentarz i każda mogiła.

W ten listopadowy czas stajemy zadumani wspominając tych, co odeszli już spośród żywych. Wspominamy naszą pamięcią ich radosne uśmiechy, czasem łzy smutku, miłość jaką nas otaczali. Myślimy o wszystkich – o tych, którzy przeżyli wiele lat, dożywając sędziwego wieku, i o tych, którym piszemy na grobach: powiększył grono Aniołów.

Oczyma duszy widzimy tych, których kochaliśmy i kochamy nadal, a którzy już są po tamtej stronie. Chcemy, by trwali w naszej pamięci.

Myślimy o tych, którzy nas poprzedzili w drodze do niebieskiej Ojczyzny. Podczas uroczystości pogrzebowych zapewnialiśmy ich, że na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Teraz, w pędzie życia zatrzymujemy się nad ich grobami, przypominamy imiona, wydobywamy z mroku zapomnienia.

CZYTAJ WIĘCEJ

 

projekt3

Zróbmy porządek z cmentarzem!

Jeśli zmobilizujemy się i postaramy, możemy zdobyć konkretne pieniądze€“ nawet 160 tys. zł na potrzeby naszej dzielnicy i parafii. Szansę taką daje budżet obywatelski. Wystarczy zagłosować na przygotowany przez Radę Parafialną projekt, dotyczący utwardzenia alejek i parkingu na naszym cmentarzu.

                W tym roku, po razy pierwszy w historii, władze miasta ustanowiły tzw. budżet obywatelski, czyli wydzieliły pewną pulę pieniędzy, o przeznaczeniu której mogą decydować sami mieszkańcy. Do rozdysponowania jest 300 tys. zł. Aby sięgnąć po pieniądze, należało przygotować do 30 października projekt, spełniający warunki określone w rozporządzeniu burmistrza. Mogła to być jakaś inwestycja, remont, projekt społeczny, kulturalny, sportowy.

                Po weryfikacji złożonych wniosków przez komisję z urzędu miasta, odbędzie się głosowanie w dniach 11-18 grudnia  2015 roku. Do realizacji skierowane zostaną projekty, które zdobędą największą liczbę głosów. I to właśnie będzie najważniejszy i rozstrzygający moment. Im większa będzie mobilizacja nas, mieszkańców Posady€“ poprzez udział w głosowaniu€ tym większe szanse, że nasz projekt przejdzie. Rywalizacja na pewno będzie ostra, bo wiadomo, że złożono 29 wniosków, niektóre na duże kwoty, np. remont ulicy Sadowej z chodnikami (300 tys. zł).

                Projekt przygotowany przez naszą Radę Parafialną dotyczy cmentarza. W jakim jest on stanie, nie trzeba nikomu mówić. Największą bolączką jest brak porządnych, wyasfaltowanych ścieżek i parkingu. Zamiast tego mamy dróżki gruntowe, które po deszczu zamieniają się w błotnistą maź, albo wysypane ostrymi kamykami, na których można zniszczyć buty. Ostatnio, co prawda, coś drgnęło – na zlecenie urzędu miasta SPGK wyasfaltowało jedną ze ścieżek, część parkingu i położyło kostkę wokół kaplicy€“ ale do ucywilizowania cmentarza jeszcze daleko.

                Wyasfaltowane powinny być pozostałe alejki i cały parking, a główna alejka prowadząca do kaplicy wyłożona kostką brukową. Nie możemy brodzić w błocie, odwiedzając naszych zmarłych. To wstyd, aby cmentarz w mieście tak wyglądał – mówi Bogusława Małek z Rady Parafialnej, która wespół z Józefem Olejko przygotowała projekt do budżetu obywatelskiego w imieniu Rady i społeczności Posady. Kosztorys prac opiewa na 161 tys. zł.

                Niestety, mimo obietnic poprzednich włodarzy Sanoka, składanych przed wyborami w 2014 roku, poszerzenie naszego cmentarza jest w tej chwili nierealne i niemożliwe. Tematu, oczywiście, nie odpuścimy będziemy walczyć o rozbudowę nekropolii w najbliższych latach€“ na razie jednak zajmiemy się uporządkowaniem tego, co mamy. Miasto nie dysponuje pieniędzmi na większe inwestycje na cmentarzach, dlatego też skorzystanie z budżetu obywatelskiego jest dla nas olbrzymią szansą.

                Do wzięcia spraw w swoje ręce i zaangażowanie się na rzecz dzielnicy i parafii, zachęca gorąco także nasz proboszcz, ks. prałat Piotr Buk.€“ Cmentarz to miejsce, gdzie wcześniej czy później wszyscy, bez wyjątku, się znajdziemy. Obowiązkiem nas, żyjących, jest troska, by prezentował się godnie, aby był schludny i zadbany. Nasz cmentarz służy nie tylko mieszkańcom Posady, ale też mieszkańcom całego miasta. Groby bliskich zmarłych odwiedzają także goście z Polski i z zagranicy. Jest to więc nasza wizytówka. Poza tym wyasfaltowane alejki będą służyły osobom niepełnosprawnym, poruszającym się o kulach i na wózkach inwalidzkich, o które też mamy obowiązek się troszczyć podkreśla duszpasterz.

DLATEGO RAZ JESZCZE ZACHĘCAMY:

ZMOBILIZUJMY SIĘ,

WEŹMY UDZIAŁ W GŁOSOWANIU!

                O szczegółach będziemy informować na początku grudnia, kiedy ruszy cała procedura.

Jolanta Ziobro